Start - pozew, pozew o rozwód, pozew rozwodowy, pozew o alimenty, pozew alimentacyjny, pozew o zapłatę, sprzeciw, nakaz zapłaty

Start Publikacje

Prawo do ochrony danych osobowych

Prawo do ochrony danych osobowych zostało proklamowane w Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej z 2 kwietnia 1997 r., która w art. 51 proklamuje m.in., że nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawnienia informacji dotyczących jego osoby. Władze publiczne nie mogą więc pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie.[1] Ustawodawca koncentrując się przeto na ochronie najważniejszych interesów obywatelskich uznał, iż:

 

a)      nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby;

 

b)      każdy ma prawo dostępu do jego danych dotyczących urzędowych dokumentów i zbiorów;

 

c)      każdy ma prawo do żądania sprostowania oraz usunięcia informacji nieprawdziwych, niepełnych lub zebranych w sposób sprzeczny z ustawą.

 

Prawu do „samostanowienia” o ujawnianiu informacji na swój temat towarzyszy prawo do sprawowania swoistej kontroli nad takimi informacjami, a w konsekwencji istnieje możliwość weryfikowania albo usuwania danych osobowych.

 

Problematyka ochrony danych osobowych w prawie polskim zostało  u j ę t e  w  s y s t e m  z chwilą wejścia w życie (z dniem 30 kwietnia 1998 r.) kolejnej ustawy[2] „o ochronie danych osobowych”. Tak – być może – późniejsze zainteresowanie się polskiego ustawodawcy problematyką ochrony danych wytłumaczyć można chyba tylko tym, że jeszcze do niedawna dane osobowe były przechowywane, w większości, w formie tradycyjnych, niezautomatyzowanych, i rozproszonych kartotek. Powodowało to niewielkie (stosunkowo) zagrożenie ich nielegalnym przetwarzaniem (czyli m.in. zmienianiem, udostępnianiem i usuwaniem).

 

Rewolucja informatyczna dotarła jednak i do Polski. Coraz więcej danych przechowuje się i przetwarza centralnie, a jednostki mogą uzyskać szybki dostęp do informacji niezależnie od miejsca ich przechowywania. Dane porządkowane są wg określonych kryteriów, które w praktyce zależą od standardowych programów zarządzających bazami danych i są przechowywane w zbiorach o nieograniczonej praktycznie pojemności. Dzięki temu, nawet mimo uczciwych zamiarów osoby kompilującej dane, można szybko stworzyć informacje kontekstowe, tworzące nową jakość danych osobowych. Np. poprzez połączenie danych powszechnie dostępnych: jak nazwisko i adres, z danymi sensytywnymi (tzw. „wrażliwymi”), którymi są informacje o stanie zdrowia, nałogach, preferencjach seksualnych, poglądach politycznych, przekonaniach.[3]

 

Doprowadziło to do sytuacji, w której pojawiły się nowe, nieznane wcześniej polskiemu prawu zagrożenia dóbr osobistych obywateli, takie jak:[4]

 

a)         brak regulacji prawnych w zakresie zabezpieczeń baz danych – w konsekwencji mogło to powodować niebezpieczeństwo dostępu do danych osób nieuprawnionych;

 

b)         niemożność samodzielnej kontroli poprawności wprowadzonych danych; brak wiedzy o tym, kto i w jakim celu gromadzi informacje może to wszakże spowodować niebezpieczeństwo wydania wadliwej decyzji na podstawie fałszywych bądź nieaktualnych informacji.

 

Pojawiła się społeczna potrzeba zorganizowanej, państwowej pieczy nad danymi osobowymi. Mianowicie poprzez wprowadzenie przepisów o charakterze „prewencyjnym” (zapobiegawczym), których celem było niedopuszczenie do powstawania zagrożeń, lub naruszeń dóbr osobistych. Podmioty m.in. zajmujące się przetwarzaniem danych osobowych postulowały wręcz wprowadzenie nowych rozwiązań prawnych. Można tu wymienić m.in. podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych – w rozumieniu ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, inne osoby prawne, stowarzyszenia, spółki cywilne, fundacje, kościoły itp.[5] Prace nad przygotowaniem obowiązującej ustawy „o ochronie danych osobowych” trwały ponad 6 lat: od 1991 r. do 1997 r. Jest to pierwszy akt prawny rangi ustawowej w Polsce regulujący ochronę danych osobowych. Wcześniej,  o c h r o n a tych interesów, którym służy analizowana – w mojej pracy – ustawa, realizowana była tylko ogólnie dzięki przepisom prawa cywilnego. Mianowicie dotyczącym dóbr osobistych. W określonej mierze służyły ochronie również przepisy odnoszące się do zbierania, przechowywania oraz udostępniania informacji, w niektórych dziedzinach życia społecznego. Natomiast ustawie o ochronie danych osobowych, starano się nadać tzw. charakter kompleksowy. Obok „głównego nurtu” jakim jest ochrona interesów tych, których dotyczą przetwarzane dane, ustawa omawiana zajmuje się wolnością informacji, udostępnianiem danych osobowych, interesami osób trzecich, także instytucji, nie tylko obywateli, jeżeli informacje związane są z bezprawnym wykorzystaniem tychże informacji.[6] Ustawa o ochronie danych osobowych jest więc logiczną konsekwencją konstytucyjnego (cytowanego już – B.N.) zapisu. Mianowicie „nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby”. Ochrona danych osobowych została – bez wątpienia – wprowadzona właśnie dla zapewnienia prywatności jednostki, lecz także z wielu skądinąd punktów widzenia jest ustawa ta jak najbardziej uzasadniona.

 

Ustawa cytowana, wraz z aktami wykonawczymi oraz z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji (z dnia 3 czerwca 1998 r.) „w sprawie określenia podstawowych warunków technicznych i organizacyjnych, jakim powinny odpowiadać urządzenia i systemy informatyczne służące do przetwarzania danych osobowych”: porządkuje procesy przetwarzania danych osób fizycznych.[7] Jest to zgodne nie tylko z wymogami Konstytucji RP, lecz także z dyrektywami i rekomendacjami organów Unii Europejskiej. W szczególności harmonizuje z Konwencją nr 108 Rady Europy, z 28 stycznia 1981 r. „o ochronie osób w związku z automatycznym przetwarzaniem danych osobowych”. Także z dyrektywą 95/46 Parlamentu Europejskiego i Rady UE z 24 października 1995 r., „o ochronie osób fizycznych, w związku z przetwarzaniem ich danych osobowych oraz o swobodnym przepływie tych danych”.[8]

 

W literaturze przedmiotu spotkać się można z poglądem, że omawiana ustawa „ucywilizowała” obrót danymi osobowymi poprzez stworzenie możliwości wykorzystania prawa, do formalnej kontroli wobec przetwarzania danych. Od 30 kwietnia 1998 r., przetwarzanie danych osobowych funkcjonuje tylko ze względu na dobro publiczne oraz w imię dobra osoby, której dane dotyczą, a także ze względu dobro osób trzecich, właśnie w zakresie i trybie określonym ustawą.[9]

 

Kompleksowy charakter ustawy polega też na tym, iż zakresem oddziaływania obejmuje ona: primo: wszelkie formy przetwarzania danych, zarówno „tradycyjne”, manualne, jak i zautomatyzowane, którym towarzyszy nader szerokie rozumienie „przetwarzania” oraz „danych osobowych”; secundo: przetwarzanie danych dotyczy oczywiście zarówno sektora publicznego oraz prywatnego.

 

Kompleksowy charakter ustawy wyraża się również w tym, iż łączy ona normy przynależne do różnych działów prawa: głównie jednak prawa administracyjnego i karnego. Ustawa przyjęła tzw. model rejestracyjny, jeśli chodzi o wtórne przetwarzania danych osobowych. Nie jest owo zależne od uzyskania uprzedniego zezwolenia ze strony władzy, a jedynie od administratora danych, na którego nałożono obowiązek zgłaszania zbiorów danych do rejestracji Generalnemu Inspektorowi.

 

Wykorzystanie danych osobowych nie może być zabronione, o ile oczywiście odbywa się to z poszanowaniem ustawy. Nie przyjęto zatem proponowanego niekiedy założenia przeciwnego, według którego jedynie z określonych sytuacjach gromadzenie i wykorzystywanie danych osobowych zależne jest od zgody zainteresowanego lub od spełnienia innych wymogów. Nie przyjęto też rozwiązania pośredniego, w myśl którego przetwarzanie danych jest „naturalnym składnikiem normalnej działalności” prowadzonej przez daną firmę czy osobę, ilekroć jest to dozwolone, z   z a s t r z e ż e n i e m   nieprzekazywania posiadanych danych innym podmiotom.[10]

 

            Ustawa opiera się na regule ujednoliconego (wspólnego) standardu w zakresie przetwarzania i ochrony danych osobowych. Poza przejęciem powszechnie stosowanego rozróżnienia na „dane zwykłe” oraz „dane wrażliwe, czyli sensytywne” i wprowadzeniem dla tej drugiej kategorii ograniczeń szczególnych, (gdy chodzi o dopuszczalność przetwarzania), pozostałe dane niezależnie od ich treści i charakteru, są traktowane jeśli nie identycznie to w sposób zbliżony. Dodać wypada, że ustawodawca   n i e   wprowadza skądinąd radykalnego zróżnicowania – w uregulowaniu – ze względu na to, czy np. przetwarzanie danych jest realizowane w sektorze publicznym czy prywatnym.

 

            Ustawa – ciągle tu cytowana – wprowadza szczególne (m.zd. – B.N.) przywileje: w odniesieniu do przetwarzania danych osobowych w  c e l a c h   n a u k o w y c h. Przede wszystkim, dozwolone jest przetwarzanie wspomnianych danych wrażliwych, w badaniach naukowych, z tym jednak zastrzeżeniem, aby w razie publikacji wyników tych badań nie nastąpiła identyfikacja osób, których dane zostały przetworzone. Nadto, ułatwienia polegają na tym, że zwalnia się administratora „z obowiązku przekazywania z urzędu” ściśle określonych informacji właśnie osobom, których dane dotyczą. Wówczas ilekroć dane nie są zbierane bezpośrednio od tych osób. Następuje także zwolnienie administratora z obowiązku „udzielania informacji na życzenie”, np. wspomnianych osób, gdyby to pociągało za sobą nakłady niewspółmierne z zamierzonym celem. Wreszcie, w celach naukowo – badaniowych mogą być przetwarzane dane osobowe np. zebrane w innym celu (nie naukowym), lecz pod warunkiem, że przetwarzanie nie będzie naruszać praw i wolności osób, których dane dotyczą oraz że będą zachowane przepisy ustawy.[11]

 

            Inaczej niż dla celów naukowych, traktowane są dane osobowe przeznaczone do badań opinii publicznej. Administrator przetwarzający takie dane korzysta tylko z jednego przywileju. Mianowicie, w razie zbierania danych nie od osób – których dotyczyć mogą, administrator musi bezpośrednio po uzyskaniu takich informacji przestrzegać reguł następujących:

 

a)      że by go jako odpowiedzialnego identyfikowały,

 

b)      żeby wiadomy był cel i zakres podjętej zbiórki danych, a w szczególności by można identyfikować odbiorców lub kategorie odbiorców zestawu gotowych do wykorzystywania danych;

 

c)      żeby łatwe było wskazanie źródła danych;

 

d)     wreszcie, ma być respektowane prawo wglądu do „swoich danych osoby zainteresowanej” oraz ich poprawiania, a innych uprawnień wynikających z art. 32, ust. 1, pkt 7 i 8 ustawy.

 

W nader skromnym zakresie unormowane zostało przetwarzanie danych do celów archiwalnych. Podlega ono ogólnym regułom, z tym tylko wyjątkiem, iż administrator danych może odstąpić od informowania osób o przetwarzaniu ich danych w przypadkach, gdy pociągałoby to za sobą nakłady niewspółmierne z zamierzonym celem.

 

Ustawa ta jest pierwszą na gruncie polskiego systemu prawnego całościową regulacją dotyczącą tej problematyki. Ustawodawca dokonał w niej sprecyzowania ustawowych definicji pojęć dotychczas nieostrych, takich jak pojęcie zbioru danych, przetwarzania danych, ich usuwania, administratora danych, zgody osoby której dane dotyczą, czy wreszcie pojęcia samych danych osobowych. Jednocześnie ustawodawca dokonał w miarę przejrzystego (choć nie zupełnego) określenia warunków dopuszczalności przetwarzania danych osobowych.[12]

 

 


[1] J. Zdanowska, 2000, Przetwarzanie danych osobowych, „Przegląd Ubezpieczeń Społecznych i Gospodarczych”, nr 9, s. 36.

[2] Dz. U. 2002, Nr 101, poz. 926 ze zm.

[3] A. M. Dereń, 1998, Ochrona danych osobowych, Bydgoszcz, s. 39 – 40.

[4] A. Mednis, 1988, Prawo do prywatności i ochrona danych, „Ekonomia i Prawo”, tom VIII, s. 45.

[5] M. Jackowski, 2002, Ochrona danych osobowych, Warszawa, s. 110.

[6] Zob. B. Banaszak, K. Wygoda, 1999, Regulacja prawna ochrony danych osobowych w Polsce w świetle ustawy z 29 sierpnia 1997 r. i standardów europejskich [w:] M. Wyrzykowski (red.), Ochrona danych osobowych, Warszawa, s. 68.

[7] Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 3 czerwca 1998 r. w sprawie określenia podstawowych warunków technicznych i organizacyjnych, jakim powinny odpowiadać urządzenia i systemy informatyczne służące do przetwarzania danych osobowych, Dz. U. Nr 80, poz. 521 ze zm.

[8] D. Gaudyn, 2003, Doświadczenia zakładów ubezpieczeń w stosowaniu ustawy o ochronie danych osobowych, „Prawo Asekuracyjne”, nr 1, s. 19.

[9] A. Mednis, op. cit., s. 11-12.

[10] J. Barta, R. Markiewicz, 2002, Ochrona danych osobowych, Zakamycze, Kraków, s. 115.

[11] J. Barta, R. Markiewicz, op. cit., s. 116 – 117.

[12] M. Staszewicz, Warunki dopuszczalności przetwarzania danych osobowych..., op. cit., s. 45.

Ochrona danych osobowych w innych krajach europejskich

Mając na uwadze i znając zakres obowiązywania ustawy „o ochronie danych osobowych” w Polsce, warto bliżej przyjrzeć się rozwiązaniom przyjętym w europejskim prawodawstwie. Pierwszym krajem na świecie, który przyjął ustawę regulującą zagadnienie ochrony danych w skali całego państwa była Szwecja. Ustawa z 1973 r. zawierała postanowienia dotyczące wszystkich zautomatyzowanych kartotek bez względu na to, czy znajdują się one w dyspozycji instytucji państwowych, czy też prywatnych. Następnie w 1978 r. podobne ustawy uchwalone zostały przez parlamenty Austrii, Danii, Norwegii i Francji, a rok później, tzn. w 1979 r. także przez parlament Luksemburga.

 

            We Wspólnocie Europejskiej (skrót UE) ochrona danych osobowych była przedmiotem regulacji wielu gałęzi prawa i normowana w różny sposób w poszczególnych państwach członkowskich Unii. Dopiero od 1990 roku zwrócono szczególną uwagę na ochronę danych osobowych i na potrzebę regulacji w prawie Unii Europejskiej. Odpowiednie przepisy zostały zamieszczone równocześnie w większości konstytucji państw członkowskich, a następnie rozwinięto je w ustawach poświęconych ochronie danych osobowych.

 

Należy podkreślić, że już wcześniej bo w 1981 roku zagadnieniem  o c h r o n y  d a n y c h  zajęła się Rada Europy, wydając w styczniu 1981 r. Konwencję nr 108 o ochronie osób w związku z automatycznym przetwarzaniem danych o charakterze osobowym. Celem jej wydania było ujednolicenie europejskich standardów ochrony danych. W preambule można przeczytać m.in., że pożądane jest rozszerzenie zakresu ochrony praw i podstawowych wolności każdej osoby, a w szczególności praw do poszanowania prywatności, biorąc pod uwagę coraz bardziej intensywny przepływ przez granice, podlegających automatycznemu przetwarzaniu danych o charakterze osobistym. Strony konwencji zobowiązały się: stosować konwencję do zautomatyzowanych kartotek danych o charakterze osobistym, w sektorze publicznym i prywatnym; wprowadzić odpowiednie środki karne i odszkodowawcze za naruszenie przepisów prawa wewnętrznego realizujących podstawowe zasady ochrony danych. Również powołać jeden lub więcej organów władzy, zajmujących się nadzorem nad realizacją prawa do ochrony danych osobowych; zapewnić, aby osoby zatrudnione przez powołany organ władzy lub działające w jego imieniu były związane odpowiednim zobowiązaniem do zachowania otrzymanej informacji w tajemnicy lub dyskrecji. Wreszcie strony zobowiązały się udzielić pomocy każdej osobie zainteresowanej, zamieszkałej za granicą, w korzystaniu z praw przewidzianych w prawie wewnętrznym, a także wyznaczyć przedstawiciela do Komitetu Doradczego Rady Europy.

 

Szczególnie istotny jest artykuł 5 Konwencji, który wprowadza zasady jakości danych. Zgodnie z nim dane o charakterze osobistym mają być: zbierane oraz przetwarzane uczciwie i zgodnie z prawem; rejestrowane dla określonych i legalnych celów; odpowiednie, rzeczowe i nie wykraczające poza cel, dla których są rejestrowane; dokładne i w razie potrzeby uaktualniane oraz przechowywane w formie umożliwiającej identyfikację osób zainteresowanych przez okres nie dłuższy niż jest to wymagane ze względu na cel, dla którego dane te są rejestrowane.

 

Osoby, których dane przechowywane są w zautomatyzowanych kartotekach uzyskały prawo do: ustalenia istnienia takich kartotek danych i wiadomości o ich podstawowych celach, a także tożsamości, miejsca zamieszkania lub siedziby jej zarządcy. Mają one również prawo otrzymania w rozsądnych odstępach czasu i bez nadmiernej zwłoki i nadmiernych kosztów, potwierdzenie istnienia w zautomatyzowanej kartotece dotyczących ich danych o charakterze osobistym oraz do zawiadomienia o takich danych w zrozumiałej formie. Otrzymały także, w przypadku błędnego zapisu, możliwość wprowadzenia poprawek lub usunięcia takich danych; odwołania się w przypadku odmowy odpowiedzi na żądanie potwierdzenia, albo, gdyby taki przypadek się pojawił, odmowy zawiadomienia o zawartości, jak również odmowy wprowadzenia poprawki lub usunięcia informacji na podstawie przepisów Konwencji.

 

Obok cytowanej powyżej Konwencji, w świetle prawa europejskiego, newralgiczne znaczenie dla ochrony danych osobowych ma Dyrektywa 95/46/WE Parlamentu Europejskiego i zarazem Rady Europy z dnia 24 października 1995 r. „o ochronie osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych oraz swobodnego przepływu tych danych”[1].  C e l e m   d y r e k t y w y   jest ochrona podstawowych praw i wolności osób fizycznych, a w szczególności ich prawa do prywatności w odniesieniu do przetwarzania danych osobowych. Przywołana dyrektywa dotyczy przetwarzania danych osobowych w całości, lub w części w sposób zautomatyzowany oraz innego przetwarzania danych osobowych, stanowiących część zbioru danych, lub mających stanowić część zbioru danych. Art. 2a dyrektywy definiuje dane osobowe, jako „wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej, lub dającej się zidentyfikować osoby fizycznej (podmiotu danych)”. Osoba dająca się zidentyfikować jest osobą, której tożsamość można określić bezpośrednio lub pośrednio, szczególnie poprzez odniesienie się do numeru identyfikacyjnego lub innych wskaźników charakterystycznych dla jej fizycznej, fizjologicznej, umysłowej, gospodarczej, kulturowej lub społecznej tożsamości. Artykuł 6 zobowiązał państwa członkowskie do tego, aby dane osobowe były: przetwarzane rzetelnie i legalnie; gromadzone do określonych, wyraźnych celów; stosowne, istotne i nie wykraczające poza konieczne ramy, dla których zostały zgromadzone. Powinny być prawidłowe oraz, w razie konieczności, aktualizowane, a także przechowywane w formie umożliwiającej identyfikację osób, których dane dotyczą przez czas nie dłuższy niż jest to konieczne dla celów, dla których dane zostały zgromadzone lub dla których są dalej przetwarzane. Państwa członkowskie zostały zobowiązane do stworzenia odpowiednich zabezpieczeń dla danych przechowywanych przez dłuższe okresy dla potrzeb historycznych, statystycznych i naukowych.

 

Wreszcie, zgodnie z postanowieniami art. 15 dyrektywy, „państwa członkowskie mają obowiązek zagwarantowania każdej osobie prawa nie podlegania decyzji mającej skutki prawne lub poważnie wpływająca na jej sytuację, która oparta jest wyłącznie na automatycznym przetwarzaniu danych mających na celu określenie pewnych aspektów personalnych odnoszących się do tej osoby, jej pracy, zdolności kredytowej, odpowiedzialności, reputacji, itd.” Wyjątek od tej zasady stanowić mogą takie decyzje, które powzięte zostały podczas zawierania lub wypełniania postanowień umowy.[2] Przesłanką wprowadzenia w dyrektywie powyżej zarysowanych rozwiązań był rozwój informatyki, a w szczególności jego konsekwencje, tzn. zagrożenia praw jednostki w procesie podejmowania rozstrzygnięć w sprawach indywidualnych wyłącznie na podstawie automatycznego przetwarzania danych osobowych.

 

 


[1] Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 24 października 1995 r., 95/46/WE

[2] Nowelizacja Ustawy o Ochronie Danych Osobowych – Uzasadnienie, 2001, „Biuletyn – Ochrona Danych Osobowych”, nr 17, s. 12.

Generalny inspektor ochrony danych osobowych (GIODO)  strażnik naszej wolności

Obowiązująca ustawa „o ochronie danych osobowych” nie tylko formułuje pewne prawa i obowiązki, które mają służyć możliwie pełnej ochronie tych danych, ale także stara się stworzyć niezbędne warunki ich przestrzegania. Mając na względzie prawidłową ochronę danych osobowych oraz sprawowanie kontroli nad ich przetwarzaniem powołany został w III Rzeczypospolitej Polskiej: Urząd Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. GIODO (skrót – B.N.) jest organem centralnym, wybieranym na czteroletnią kadencję przez Sejm, za zgodą Senatu. Jest to nie tylko organ kontrolny, jest to również organ o kompetencjach władczych, czym różni się np. od Rzecznika Praw Obywatelskich. Do zadań Generalnego Inspektora należy w szczególności (wg art. 12): kontrola zgodności przetwarzania danych z przepisami o ochronie danych osobowych; wydawanie decyzji administracyjnych i rozpatrywanie skarg w sprawach wykonania przepisów o ochronie danych osobowych; prowadzenie rejestru zbiorów danych oraz udzielanie informacji o zarejestrowanych zbiorach; opiniowanie projektów ustaw i rozporządzeń dotyczących ochrony danych osobowych; inicjowanie i podejmowanie przedsięwzięć w zakresie doskonalenia ochrony danych osobowych, a także uczestniczenie w pracach międzynarodowych organizacji i instytucji zajmujących się problematyką ochrony danych osobowych.

 

Kontrola o której mowa w art. 12 pkt 1, może być prowadzona z własnej inicjatywy GIODO, lub też w nawiązaniu do zgłoszonego „z zewnątrz” wniosku, uwag, czy zastrzeżeń. Może też przybierać formy kontroli systematycznej, regularnej (periodycznej lub bieżącej), następczej albo kontroli sporadycznej. Przejawem administracyjnych kompetencji służących GIODO jest upoważnienie ustawowe tego państwowego organu centralnego do wydawania decyzji administracyjnych oraz do rozpatrywania skarg w trybie Kodeksu postępowania administracyjnego (k.p.a.)[1].

 

Wśród założeń cytowanej ustawy jest respektowanie j a w n o ś c i  i n f o r m a c j i „o administratorach danych osobowych”. Każdy więc, kto podejrzewa, że jakikolwiek podmiot „przetwarza jego dane osobowe” powinien mieć możliwość ustalenia (w łatwy sposób) np. siedziby administratora danych. Dlatego też, w art. 22, pkt. 3 u.o.d.o.: „w zakresie obowiązków podstawowych Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych”, przewidział ustawodawca m.in. prowadzenie centralnego rejestru zbiorów danych osobowych. W rejestrze tym nie znajdują się dane osobowe, a jedynie informacje o administratorach danych oraz o ich zbiorach, które zostały w GIODO zarejestrowane. Może być to pomocne w odszukaniu np. podmiotu, który przetwarza dane osobowe i tym samym w dochodzeniu praw, ilekroć dane są przetwarzane niezgodnie z prawem.

 

Do słabych punktów ustawy zalicza się (moim zdaniem – B.N.) fakt, że GIODO nie został wyposażony w możność prawną skutecznego żądania zmiany – aktu niezgodnego z art. 51 Konstytucji (oraz z ustawą o ochronie danych osobowych), a także w prawo zaskarżania aktu normatywnego do Trybunału Konstytucyjnego z powodu niezgodności z Konstytucją.[2] Przynajmniej taki zarzut można spotkać w piśmiennictwie prawniczo – administracyjnym.

 

            Administracyjne uprawnienia GIODO wykonują upoważnieni do działań pracownicy Biura Generalnego Inspektora – jego inspektorzy. Mają oni w szczególności możność np.: wstępu do pomieszczeń, w których znajduje się zbiór danych, prowadzenia tam niezbędnych badań (kontrola urządzeń, nośników i systemów informatycznych, służących do przetwarzania danych); żądania wyjaśnień; a nawet przesłuchiwania osób w celu ustalenia stanu faktycznego. Jednocześnie, na każdego administratora danych ustawa nakłada obowiązek umożliwienia przeprowadzenia kontroli ze strony GIODO. W razie stwierdzenia – w trakcie kontroli naruszenia przepisów (o ochronie danych osobowych) GIODO przysługują środki administracyjne. Mianowicie: (1) możliwość wydania decyzji GIODO nakazujących przywrócenie stanu zgodnego z prawem. (2) Gdy naruszenie stanowi przestępstwo – obowiązek GIODO zawiadomienia organów powołanych do ścigania przestępstw.

 

            Upoważnienie udzielone inspektorom może ich uprawniać do wydawania decyzji, postanowień i zaświadczeń. Inspektorzy w.w. (podobnie jak sam Generalny Inspektor), są obowiązani zapewnić ochronę wszelkim wiadomościom stanowiącym tajemnicę państwową lub służbową, z którymi zetknęli się w toku kontroli przetwarzania danych. Przepis powyższy wskazuje równocześnie na to, iż nie są wyjęte spod kontroli sprawowanej przez Generalnego Inspektora te dane osobowe, których treść stanowić może tajemnicę państwową lub służbową. Kontrolą są zatem objęte również takie instytucje tzn. jednostki organizacyjne, podmioty i organy jak policja, również organa ścigania, a nawet sądy.  

 

 


[1] Ustawa z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego, Dz. U. 2000, Nr 98, poz. 1071 ze zm.

[2] E. Kulesza, 1999, Pozycja i uprawnienia Generalnego Inspektora Danych Osobowych w świetle ustawy o ochronie danych osobowych. Uwagi de lege lata i de lege ferenda, „Przegląd Sejmowy”, nr 6, s. 10; E. Kulesza, 1999, Jak chronione są dane osobowe, „Prawo i Życie”, nr 7.

Usługi komunalne  usuwanie odpadów

Utrzymanie czystości i porządku w gminach należy do obowiązkowych zadań własnych gminy, czyli zadań publicznych służących zaspokajaniu potrzeb wspólnoty samorządowej. Powinność utrzymania czystości i porządku na terenie gmin obciąża nie tylko organy samorządowe, ale również wszystkich członków określonej wspólnoty. Jednak to na gminy został nałożony szczególny obowiązek stworzenia na jej terenie warunków niezbędnych do realizacji zadań z zakresu ochrony środowiska przed odpadami komunalnymi, a wynikającymi z ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach[1].

 

Ustawa ta wymienia szereg zadań gmin związanych z utrzymaniem porządku i czystości; najważniejszym z nich jest zorganizowanie systemu utrzymania porządku i czystości w gminie wraz z usuwaniem odpadów komunalnych. Zasadniczo ustawa nie daje gminie bliższych wskazówek co do tego, jak system utrzymania porządku i czystości w gminie wraz z usuwaniem odpadów komunalnych powinien być zorganizowany. Z punktu widzenia samorządu gminnego, akt ten zawiera bowiem przede wszystkim przepisy o charakterze organizacyjno – kompetencyjnym. W organizowaniu systemu utrzymania porządku i czystości gminom został przyznany pewien zakres swobody. Gminy zatem, w granicach przewidzianych prawem, mogą organizować system uwzględniając własne możliwości, panujące tradycje, jak i dotychczasowe doświadczenie w tym zakresie.

 

Instrumentem realizacji obowiązków gminy w odniesieniu do gospodarki odpadami komunalnymi jest udzielenie zezwolenia przez wójta (burmistrza lub prezydenta miasta) na prowadzenie przez podmioty inne niż gminne jednostki organizacyjne działalności w zakresie usuwania, wykorzystywania i unieszkodliwiania odpadów komunalnych (art. 7 ust. 1 ustawy o czystości i porządku). 

 

Problematyka uzyskania zezwolenia na prowadzenie tego rodzaju usług komunalnych jest kwestią o podstawowym znaczeniu z punktu widzenia zasady wolności gospodarczej, wyrażonej w art. 20 Konstytucji RP[2]. Istotę reglamentacji (zezwolenia i koncesji) upatruje się w wyrażaniu zgody na podjęcie działalności gospodarczej w sferze zastrzeżonej dla państwa. Jak wynika z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP ograniczenia w zakresie korzystania z wolności i praw (w tym przypadku z wolności gospodarczej) mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla bezpieczeństwa państwa lub porządku publicznego, dla ochrony środowiska bądź ochrony innych wymienionych tam dóbr i wartości. Jakkolwiek monopole państwa w czystej postaci stopniowo zanikają, to utrzymanie zezwoleń jako formy reglamentacji podejmowania i wykonywania działalności gospodarczej ma swój sens i wiąże się z uzasadnioną potrzebą. Można przyjąć, że istnieje ona wówczas, gdy podjęcie i prowadzenie danego rodzaju działalności wymaga sprawdzenia czy przedsiębiorca spełnia warunki określone w ustawie odnośnie danego rodzaju działalności. Określenie warunków musi być konkretne i oznaczać postawienie wnioskodawcy takich obowiązków, które uwzględniając specyfikę danego rodzaju działalności zapewniają, bezpieczeństwo jej wykonywania dla otoczenia i odbiorców. Obowiązki te muszą więc dotyczyć odpowiedniego dla danego rodzaju działalności przygotowania kapitałowego, lokalowego, technologicznego, kadrowego itp.[3]

 

Szeroko rozumiana wolność działalności gospodarczej nie ma zatem charakteru absolutnego, co znalazło odzwierciedlenie w licznych regulacjach ustawowych, przewidujących reglamentację działalności gospodarczej przez jej koncesjonowanie lub udzielanie zezwoleń, zawierających nie tylko surowe warunki, ale również terminy ważności tych koncesji i zezwoleń. Nie ulega wątpliwości, iż ustawodawca właśnie w dziedzinie podejmowania i prowadzenia działalności gospodarczej dostrzegł wartości, które wymagają ochrony publicznoprawnej, nawet za cenę ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności.

 

Z tego właśnie powodu swoboda działalności gospodarczej podejmowanej w zakresie utrzymania czystości i porządku w gminach została poddana ograniczeniu w drodze publicznoprawnej reglamentacji. O tym, czy i w jakim stopniu, podmioty inne niż gminne jednostki organizacyjne będą uczestniczyły w procesie utrzymania czystości i porządku w gminach, decyduje wójt (burmistrz, prezydent miasta) w formie decyzji administracyjnej (zezwolenia).

 

W myśl art. 8 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach wniosek o udzielenie zezwolenia na prowadzenie działalności gospodarczej w zakresie utrzymania czystości w gminie powinien zawierać:

 

1)      imię i nazwisko lub nazwę oraz adres zamieszkania lub siedziby przedsiębiorcy ubiegającego się o zezwolenie, oraz jego numer identyfikacji podatkowej (NIP),

 

2)      określenie przedmiotu i obszaru działalności,

 

3)      określenie środków technicznych, jakimi dysponuje ubiegający się o zezwolenie na prowadzenie działalności objętej wnioskiem,

 

4)      informacje o technologiach stosowanych lub przewidzianych do stosowania przy świadczeniu usług w zakresie działalności objętej wnioskiem,

 

5)      proponowane zabiegi z zakresu ochrony środowiska i ochrony sanitarnej planowane po zakończeniu działalności,

 

6)      określenie terminu podjęcia działalności objętej wnioskiem oraz zamierzonego czasu jej prowadzenia.

 

Zezwolenia udziela właściwy organ administracji gminnej każdemu podmiotowi, który dysponuje odpowiednimi środkami do wykonywania usług oraz zapewni ich należyty poziom, na czas oznaczony, nie dłuższy niż 10 lat. Sformułowanie „każdemu podmiotowi” oznacza, iż po spełnieniu przez wnioskodawcę określonych wymagań co do standardu świadczonych usług uprawniony organ ma obowiązek udzielenia zezwolenia. Oznacza to, iż poza oceną środków, jakimi dysponuje podmiot ubiegający się o zezwolenie, z punktu widzenia ich przydatności do prowadzenia danego rodzaju usług oraz zapewnienia ich należytego poziomu, w wydawaniu decyzji o udzieleniu zezwolenia uprawniony organ nie może kierować się uznaniem administracyjnym. Związany jest stanowiskiem podmiotu występującego o udzielenie zezwolenia, wyrażonym w treści złożonego wniosku. Zwrot „każdemu podmiotowi” oznacza także, iż bez żadnych wyjątków i przywilejów zezwolenia powinny być wydawane wszystkim, którzy o nie występują, zgodnie z zasadą równości wobec prawa[4] i wolności prowadzenia działalności gospodarczej. W celu jej urzeczywistnienia względem wszystkich zainteresowanych świadczeniem określonego rodzaju usług komunalnych powinny być stosowane tego samego rodzaju wymagania, jak również jednolite zasady ustalania okresu ważności zezwoleń. Indywidualizacja wymagań czy też uznaniowy sposób ustalania okresu ważności decyzji prowadziłyby do naruszenia tych zasad wobec wszystkich zainteresowanych świadczeniem określonych usług komunalnych.[5]

 

O wyłączeniu swobody organu administracji w udzielaniu zezwolenia na świadczenie usług polegających na usuwaniu odpadów komunalnych przez inny podmiot niż gminna jednostka organizacyjna, świadczy również sformułowanie „określenie czasu, na jaki zezwolenie ma być udzielone”. Przyjmuje się, iż oznaczenie okresu ważności zezwolenia jest ustawowym obowiązkiem organu, realizowanym wyłącznie na podstawie treści złożonego wniosku. To zatem wnioskodawca wskazuje okres, na jaki zezwolenie ma być udzielone. Organ administracji samorządowej udzielając zezwolenia jest związany treścią wniosku o udzielenie zezwolenia co do czasu, na jaki zezwolenie ma być udzielone.

 

Za celowością wprowadzonego rozwiązania przemawia fakt, iż tylko w ten sposób przyszły usługodawca, po analizie własnych możliwości ekonomicznych i technicznych, jest w stanie ocenić przez jaki czas może świadczyć usługi na określonym przepisami prawa standardzie.

 

Indywidualizacja okresu ważności zezwolenia jest następstwem rachunku ekonomicznego przeprowadzonego przez przyszłego usługodawcę, który prowadzi działalność gospodarczą na własny rachunek i własne ryzyko gospodarcze, a nie wynikiem uznania administracyjnego. Pewność co do czasu prowadzenia działalności gospodarczej jest istotną przesłanką opłacalności jej prowadzenia. Podmiot gospodarczy dopiero na podstawie tego zezwolenia będzie mógł przystąpić do zawierania indywidualnych umów z usługobiorcami. Liczba zawartych umów i konkurencyjne wobec innych podmiotów warunki tych umów zadecydują o opłacalności ekonomicznej prowadzonej działalności gospodarczej. Każde obniżenie wymagań przy udzielaniu zezwolenia czy też dowolne ustalanie okresu jego ważności może przesądzać o wyłączeniu konkretnego podmiotu z rynku usług komunalnych na terenie danej gminy. Sytuacja taka, niezależnie od tego, iż naruszałaby wymienioną wyżej konstytucyjną zasadę wolności gospodarczej i równości wobec prawa, w dłuższej perspektywie byłaby niekorzystna dla mieszkańców danej gminy.[6]

 

Wyrażany jest pogląd, iż wyłączenie uznania administracyjnego w zakresie udzielania zezwoleń na świadczenie usług w zakresie usuwania odpadów komunalnych, prowadzi do sytuacji, gdzie organ, który został ustawowo wyposażony w kompetencje do reglamentacji, jest w swojej funkcji zupełnie „ubezwłasnowolniony”. Z jednej strony bowiem na organie tym spoczywa obowiązek reglamentowania działalności w zakresie utrzymania czystości w gminach przez udzielanie zezwoleń, z drugiej zaś organ musi udzielić zezwolenia, i to na warunkach określonych we wniosku złożonym przez zainteresowanego, a więc na warunkach w pełni dyktowanych przez zainteresowany podmiot. W konsekwencji główny cel reglamentacji – ochrona „ważnego interesu publicznego” – jest iluzoryczna, gdyż organ i tak jest zobowiązany do udzielenia zezwolenia „każdemu podmiotowi” na warunkach określonych przez ten podmiot. 

 

Jednakże istota zezwolenia sprowadza się do tego, iż zezwolenia nie można odmówić, jeżeli wnioskodawca spełnia przewidziane prawem warunki jego uzyskania. Tym właśnie zasadniczo różni się od koncesji, które udzielane są na zasadzie uznaniowości. W tym ujęciu jedynie koncesja jest instytucją ograniczającą wolność gospodarczą, obowiązek uzyskania zezwolenia natomiast nie jest zaś takim ograniczeniem lecz stanowi formę kontroli wstępnej spełniania przez przedsiębiorcę szczególnych, przewidzianych prawem warunków prowadzenia działalności w zakresie utrzymania czystości w gminie.

 

Oceny dotyczące środków technicznych, jakimi przyszły usługodawca powinien dysponować, miejsc składowania odpadów, technologii ich utylizacji zostało ujednolicone w obowiązujących przepisach sanitarnych i przepisach z zakresu ochrony środowiska. Brak odpowiednich środków technicznych do wykonywania usług w zakresie usuwania odpadów komunalnych będzie uzasadnioną przyczyną odmowy udzielenia zezwolenia jakiemukolwiek podmiotowi. Organ odmówi również wydania zezwolenia, jeżeli zamierzony sposób gospodarowania odpadami lub nieczystościami ciekłymi:

 

1)      jest niezgodny z wymaganiami ustawy i przepisami odrębnymi,

 

2)      mógłby powodować zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi lub środowiska,

 

3)      jest niezgodny z gminnym planem gospodarki odpadami.

 

Przedstawione uregulowania prawne wyłączają możliwość działania organu w ramach typowego uznania administracyjnego. Oznacza to, że jeżeli podmiot spełnia wymagania, a konkretnie dysponuje odpowiednimi środkami do wykonywania takich usług, to organ gminy musi wydać mu stosowne zezwolenie.[7] Przepis art. 9 ustawy o utrzymaniu porządku i czystości w gminach, określa, jakie elementy powinno zawierać przedmiotowe zezwolenie. Oprócz wymagań proceduralnych określonych w kodeksie postępowania administracyjnego, art. 9 wskazuje elementy decyzji, do których określenia uprawniony jest organ administracji publicznej rozstrzygający daną sprawę administracyjną. To właśnie na nim ciąży obowiązek skierowania decyzji do właściwego podmiotu, określenia przedmiotu i zakresu działalności, rozstrzygnięcia o miejscu unieszkodliwiania odpadów, wskazania niezbędnych zabiegów z zakresu ochrony środowiska i ochrony sanitarnej, wymaganych po zakończeniu działalności, określenia obowiązku zawierania umów, a także innych wymagań wynikających z przepisów szczególnych itp.

 

Wymienione w ustawie elementy zezwolenia mają charakter kompleksowy i zamknięty, co oznacza, że w konkretnym zezwoleniu na prowadzenie przedmiotowej działalności organ wydający zezwolenie nie może pominąć żadnego z nich, ale też nie może swobodnie kształtować treści zezwolenia poprzez nakładanie na podmiot gospodarczy innych obowiązków niż w zakresie wynikającym z treści art. 9 ust. 1 ustawy. Takie działanie organu wydającego zezwolenie kwalifikuje się jako działanie bez podstawy prawnej.

 

 


[1] Dz. U. Nr 132, poz. 622

[2] Dz. U. Nr 78, poz. 483.

[3] J. Olszewski, Prawo gospodarcze. Kompendium, C.H. Beck, Warszawa 2002, s. 197.

[4] Zasada równości wobec prawa wyrażona w art. 32 ust. 1 Konstytucji RP polega na tym, że wszystkie podmioty prawa (adresaci norm prawnych), charakteryzujące się daną cechą istotną (relewantną) w równym stopniu, mają być traktowane równo. A więc bez zróżnicowań zarówno dyskryminujących, jak i faworyzujących. Orzeczenie TK z dnia 9 marca 1988 r. sygn. U 7/87, OTK 1988, poz. 1.

[5] Uchwała NSA z dnia 22 maja 2000 r., OPK 1/00, ONSA 2000, nr 4, poz. 140.

[6] Uchwała NSA z dnia 22 maja 2000 r., OPK 1/00, ONSA 2000, nr 4, poz. 140.

[7] Zob. J. Jerzmański, K. Nowacki, Uwarunkowania prawne recyklingu odpadów, „Samorząd Terytorialny” 1999, nr 10, s. 62.

ZAIKS  historia i geneza powstania

Od połowy XIX stulecia, jedną z cech dynamicznych przemian społecznych, jakie miały miejsce w Europie, była walka o docenienie wartości wykonywanej pracy i sprawiedliwy system wynagradzania za nią. Inaczej mówiąc, czyniono próby położenia kresu dotychczasowemu ekonomicznemu wyzyskowi panującemu na różnych polach ludzkiej aktywności. Przejawem narastania tej świadomości była również walka autorów i kompozytorów o prawne uniemożliwienie czerpania zysków z eksploatacji ich dzieł. Spontanicznie powstawały rozmaite organizacje i stowarzyszenia, często o międzynarodowym charakterze, których statutowym celem była praktyczna realizacja tych celów. Nie można nie przecenić ich roli w wypracowywaniu legislacyjnych rozwiązań wprowadzanych na świecie po I wojnie światowej.

 

W Polsce, która po niemal 120-letniej niewoli odzyskała swą niepodległość, rolę taką spełnił ZAiKS. Stowarzyszenie, wtedy znane jako Związek Autorów i Kompozytorów Scenicznych, założono w marcu 1918 roku w Warszawie z inicjatywy grupy wziętych autorów i kompozytorów lekkiej muzy. Inicjatywa ta miała charakter pionierski - nie istniał bowiem jeszcze ani Związek Literatów Polskich, ani Związek Kompozytorów Polskich, ani też legendarny Związek Autorów Dramatycznych.[1]

 

Obrady pierwszego ogólnego zebrania trwały trzy dni. Uczestnicy zebrania zapoznali się z opracowanym przez członków – założycieli tymczasowym regulaminem, który miał być podstawą działania stowarzyszenia do czasu opracowania, uchwalenia i zatwierdzenia przez władze statutu. Za najważniejsze punkty tego regulaminu uznano postanowienia następujące:

 

            „Związek ma stać na straży interesów materialnych i moralnych autorów i kompozytorów zasilających swymi utworami repertuar teatrzyków literackich, estrad i scen kabaretowych. W tym celu Związek:

 

1.      określa minimum honorarium za utwory członków,

 

2.      wprowadza kontrakt normalny, wszystkich członków obowiązujących,

 

3.      obmyśla środki zmierzające do ochrony praw własności autorskiej (agentury na prowincji),

 

4.      zawiera imieniem członków na ich życzenie umowy,

 

5.      prowadzi pertraktacje z dyrekcjami teatrów,

 

6.      rozstrzyga spory między stronami za obopólną ich zgodą,

 

7.      występuje na drogę sądową w imieniu swoich członków po otrzymaniu od nich plenipotencji.

 

Związek ma prawo :

 

1.      przejmować prawa własności swoich członków,

 

2.      czuwać nad własnością zmarłych autorów na rzecz ich spadkobiercy,

 

3.      reprezentować prawa autorów i kompozytorów obcych, z którymi wejdzie w porozumienie.

 

Związek ma prawo rozszerzyć swoją działalność przez :

 

1.      wydawanie zaliczek na utwory.

 

2.      urządzanie widowisk dochodowych.

 

3.      podejmowanie wydawnictw członkowskich.” [2]

 

Założyciele ZAiKS-u natychmiast nawiązali kontakty z organizacjami istniejącymi już w innych państwach europejskich, przede wszystkim ze słynnym Association Litteraire et Artistique Internationale z siedzibą w Paryżu. Pomimo przystąpienia Polski do konwencji berneńskiej w 1920 roku, liczący trzydziestu kilku członków ZAiKS walczył o przetrwanie i realizację swych celów w zrujnowanym ekonomicznie i rozdartym politycznie kraju. Co prawda liczba jego członków, postrzegających otwierające się możliwości rozwiązań legislacyjnych, wzrosła w roku 1923 do stu kilkunastu osób, to jednak przełomowym okazał się rok 1926.

 

Dzięki osobistym kontaktom członków Rady Stowarzyszenia udało się namówić ALAI (Association Litteraire et Artistique Internationale) do odbycia swego XXXVI Kongresu w Warszawie.

 

W końcu 1926 roku w Warszawie istniał już Polski Oddział Towarzystwa Ochrony Prawa Autorskiego. Aktywna działalność oraz nawiązane serdeczne kontakty zaowocowały zaproszeniem polskich autorów do Paryża na koleżeński międzynarodowy zjazd organizacji autorskich, który w trakcie obrad, m.in. dzięki inicjatywie obecnych tam Polaków, przekształcił się w założycielski kongres Confederation Internationale des Societes d'Auteurs et Compositeurs (CISAC). Tak rozpoczęły się dziesięciolecia ścisłej współpracy ZAiKS-u z CISAC-em, w którego władzach zasiadali i dzielili się swą wiedzą tacy wybitni członkowie i wieloletni prezesi Stowarzyszenia, jak Walery Jastrzębiec-Rudnicki, Jan Lesman, Jerzy Boczkowski, Kazimierz Wroczyński, Karol Małcużyński, czy Andrzej Szczypiorski.[3]

 

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, na terytorium państwa funkcjonowały trzy systemy prawa autorskiego: ustalony austriacką ustawą z dnia 26 grudnia 1895 r. o prawie autorskim do utworów literatury, sztuki i fotografii, niemiecka ustawa z dnia 9 stycznia 1907 r. o prawie autorskim do utworów sztuk plastycznych i fotograficznych, oraz ustawa rosyjska z dnia 20 marca 1911 r. o prawie autorskim. Sprawa jednolitej kodyfikacji stała się nagląca. Prace ustawodawcze w tym zakresie stały się szczególnie pilne po przystąpieniu Polski w 1920 r. do Konwencji Berneńskiej.[4] Efektem niemal siedmioletniej pracy prawotwórczej było uchwalenie w dniu 29 marca 1926 r. ustawy o prawie autorskim.[5] Położono tym samym kres dominacji silniejszych finansowo użytkowników tych praw. W ślad za umacnianiem się pozycji Stowarzyszenia na arenie międzynarodowej, inne krajowe organizacje autorskie powierzają ZAiKS-owi prowadzenie interesów swoich członków.

 

Od roku 1929 datują się równie twórcze kontakty członkowskie ZAiKS-u z międzynarodową organizacją nagrań mechanicznych Bureau International des Societes gerant les Droits d'Enregistrement et de Reproduction Mecaniques - BIEM. W latach siedemdziesiątych, prezes ZAiKS-u Karol Małcużyński zasiadał w ścisłym 5-osobowym kierownictwie tej organizacji.

 

Tuż przed wybuchem II wojny światowej ZAiKS był relatywnie dużą organizacją autorską reprezentującą ogromny międzynarodowy portfel repertuarowy. Był organizacją powiązaną dziesiątkami umów z większością użytkowników tego repertuaru. Do podniesienia prestiżu w oczach opinii publicznej przyczyniały się spektakularne wygrane autorów w bataliach prawniczych toczonych na sali sądowej. A były to spory nie byle jakie, żeby wspomnieć choćby bezpardonową walkę o likwidację Stowarzyszenia w połowie lat trzydziestych, toczoną przez Polskie Radio, nie płacące należnych autorom tantiem. Niestety w tragicznym wrześniu 1939 roku w zbombardowanej siedzibie Stowarzyszenia spłonęła praktycznie cała dokumentacja prawna, finansowa i członkowska. Jeszcze dwa dramatyczne miesiące próbowano kontynuować działalność, potem decyzją władz okupacyjnych zawieszono ją na czas nieokreślony, praktycznie do końca wojny.

 

Restytucja powojennego ZAiKS-u miała miejsce w maju 1945r., dokładnie trzy dni po kapitulacji Niemiec. Pierwszym lokalem biurowym było prywatne mieszkanie dyrektora Jastrzębca-Rudnickiego, mieszczące się w Warszawie przy ul. Chmielnej 25.[6] Na mocy decyzji prezydenta m. st. Warszawy z 7 stycznia 1946 r. na podstawie art. 21 Prawa o stowarzyszeniach z 1932 r.[7] zarejestrowano statut i wpisano do Rejestru Stowarzyszeń i Związków "Związek Autorów, Kompozytorów i Wydawców ZAiKS".

 

W 1952 roku sejm uchwalił Ustawę o prawie autorskim, niezmiernie ważną dla działania naszej organizacji. Czasy były trudne, a warunki socjalne niewyobrażalnie trudniejsze. Dla autorów największą bolączką był brak siedziby Stowarzyszenia.

 

W 1958 roku władze Warszawy przekazały ZAiKS-owi do odbudowy ruiny Pałacu Daniłowiczowskiego zwanego przez warszawiaków Domem pod Królami, a przez historyków Biblioteką Załuskich. Ten pałacyk umiejscowiony tuż obok prastarej zabudowy królewskiej stolicy, ma przeszło 300-letnią bogatą historię. Trzykrotnie doszczętnie splądrowany i spalony, przebudowywany gruntownie przez kolejnych właścicieli został pod opieką konserwatora odbudowany wyłącznym sumptem autorów i kompozytorów. Z wdzięcznością przyjęto dar, jaki przekazał CISAC w imieniu autorów zagranicznych. Tutaj na ulicy Hipotecznej 2, w pieczołowicie konserwowanym pałacyku mieści się po dziś dzień biuro Stowarzyszenia.[8]

 

Przez cały 45-letni okres sprawowania tzw. władzy robotniczo-chłopskiej, ZAiKS, dzięki dyplomatycznym umiejętnościom swoich władz, zdecydowanej postawie i lojalności członków, a przede wszystkim dzięki zdrowemu ekonomicznemu myśleniu, zachował swą organizacyjną autonomię. Był to okres naszpikowany administracyjno-finansowymi ograniczeniami będącymi wynikiem działania systemu nakazowo-rozdzielczego i rozbuchanych urzędniczych ambicji. Pomimo licznych prób przejęcia go i przekształcenia w rządową agencję, ZAiKS przetrwał w swym tradycyjnym kształcie, nieskalany żadnym działaniem, które można by uznać za nieetyczne wobec swoich członków.

 

Kiedy w 1989 roku Polska wkroczyła na drogę demokratycznych przemian, Stowarzyszenie w oparciu o ten sam statut, wraz z innymi pokrewnymi organizacjami brało czynny udział w dyskusji nad projektem nowej ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a po jej wejściu w życie w 1994 roku, nad projektami nowelizacji i porządkowaniem rynku praw autorskich. Zapisy tej ustawy usankcjonowały istnienie ZAiKS-u jako organizacji zbiorowego zarządzania majątkowymi prawami autorskimi. Udało się również zachować i pielęgnować ów tradycyjny profil organizacji autorskiej jaką pokolenia polskich twórców dziedziczyły po swoich poprzednikach.

 

 


[1] T. Żeromski, Początki ZAiKS-u, [w:] Dom pod Królami. W 75-lecie ZAiKS-u, Warszawa 1993, s. 65.

[2] T. Żeromski, Początki ZAiKS-u, [w:] Dom pod Królami, op. cit., s. 82 – 83.

[3] E. Pałłasz, ZAiKS wczoraj, dziś i Ricardo [w:] Dom pod królami, op. cit., s. 9 – 10.

[4] E. Ferenc-Szydełko, Kształtowanie się praw autorskich do utworu fotograficznego, „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego - Roczniki Prawnicze” 2000, nr 11, s. 81.

[5] Ustawa z dnia 29 marca 1926 r. o prawie autorskim, Dz. U. 1926, Nr 48, poz. 286.

[6] R. Marszałek, ZAiKS u progu nowego wieku, Warszawa 1998, s. 47.

[7] Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 27 października 1932 r. - Prawo o stowarzyszeniach, Dz. U. 1932, nr 94, poz. 808.

[8] Zob. K. Zawadzki, Dom pod Królami [w:] Dom pod Królami, op. cit., s. 55 – 61.

Kancelarie

 

Kancelaria Prawna
Horoszkiewicz sp. z o.o.

Rozwody

Alimenty

Podział majątku

Władza rodzicielska

tel. 606 514 804

odszkodowanie za opóźniony lub odwołany lot

zachowek - jeśli zostałeś pominięty w spadku sprawdź co Ci się należy

regulowanie stanu prawnego nieruchomości